Autonomia

Blog o autyzmie

Szczepionki. Podstawowe informacje.

O napisaniu tekstu o szczepionkach myślałam od bardzo dawna. Temat ten budzi wiele bardzo różnych emocji wśród rodziców, lekarzy, terapeutów, dziennikarzy itd. Ponieważ temat szczepień jest bardzo obszerny, zdecydowałam się podzielić artykuł na kilka tekstów. Pierwszy z nich będzie wyjaśniał czym jest szczepienie, jaka jest historia stosowania szczepionek i jaki jest ich skład. W następnym wpisie poruszę temat związku między szczepieniami a autyzmem. Warto jednak zapoznać się z dzisiejszym wpisem, by właściwie zrozumieć kontrowersje wokół szczepionek.

Pisząc ten artykuł sięgałam do książki Izabeli Filc- Redlińskiej „Szczepionki. Nie daj się zwariować”.

Działanie szczepionki

Autorka w bardzo przystępny wyjaśnia cały szereg kwestii związanych ze szczepieniami. Zacznijmy od wyjaśnienia, w jaki sposób one działają. Szczepienie jest „treningiem naszego układu odpornościowego”, czyli przygotowaniem układu odpornościowego na wypadek realnego zagrożenia zarazkami. Gdy pojawi się prawdziwy atak na nasz organizm, komórki odpowiedzą na niego poprzez produkcję odpowiednich przeciwciał.

Szczepionka jest rodzajem leku, który zawiera tzw. substancję czynną – antygen (przygotowaną w laboratorium cząsteczkę konkretnego drobnoustroju, przeciwko któremu organizm ma się w wypadku zakażenia obronić).

Rodzaje szczepionek

Szczepionki dzielą się pod względem rodzaju substancji czynnej na:

  • szczepionki żywe – osłabione, choć nadal żywe drobnoustroje (nie wywołają choroby u zdrowego człowieka); m.in. szczepionka przeciwko wirusowi odry, świnki, różyczki (MMR)
  • szczepionki zabite (nieżywe) – obecne w nich drobnoustroje zostały zdezaktywowane przy użyciu np. temperatury; m.in. szczepionki przeciwko bakterii krztuśca, błonicy, tężcowi
  • szczepionki polisacharydowe – obecne w nich są elementy ściany komórkowej bakterii; m.in. szczepionki przeciwko pneumokokom, meningokokom.

W jakim celu przedstawiam to rozróżnienie? Szczepionki zawierające zabite drobnoustroje zazwyczaj są bardziej bezpieczne, natomiast podanie szczepionki żywej jest obciążone większym ryzykiem pojawienia się tzw. NOPów (niepożądanych odczynów poszczepiennych). Mimo, że szczepienia z zabitym zarazkiem są łagodniejsze, trzeba je częściej powtarzać (ponawianie tego zabiegu wzmacnia naszą odporność).

Coraz więcej szczepień

Wielu z nas zwraca uwagę na wydłużającą się ilość szczepień obowiązkowych w ostatnich latach. Jednak warto wiedzieć, że naukowcy stale pracują nad zmniejszeniem ilość przeciwciał znajdujących się w szczepionkach, co może skutkować zmniejszeniem objawów ubocznych. Dodatkowo, autorzy artykułu w „Pediatrics” dokonali obliczeń, z których wynika, że podanie małemu dziecku 11 szczepionek w krótkim czasie zużywa tylko 0,1% jego odporności. Oczywiście obserwowane jest u niektórych dzieci osłabienie po szczepieniu (trwa 1-2 dni) i częściej jest ono związane z podaniem żywego drobnoustroju. Jednakże osłabienie układu odpornościowego jest znacznie bardziej nasilone w przypadku zakażenia obcym (rzeczywistym) wirusem.

Czy przeciwciała otrzymane od matki nie są wystarczającą ochroną?

Dziecko rodzi się z aktywnymi przeciwciałami przekazanymi przez matkę, jednak występują one w organizmie niemowlaka do około 10 miesiąca (tej ochrony prawie w ogóle nie posiadają wcześniaki, dlatego szczepienia w ich przypadku mogą być odraczane). Karmienie dziecka piersią wzmacnia odporność dziecka, jednak nie zastąpi szczepień.

Co w sytuacji gdy u dziecka występują zaburzenia odporności?

Część rodziców rezygnuje z szczepienia dziecka ze względu na podejrzenie występowania u malucha zaburzenia odporności. Dzieci mające ciężki złożony deficyt odporności nie mogą otrzymywać szczepionek żywych. Jednakże takie zaburzenie odporności odnotowuje się co rok tylko u kilkunastu dzieci. Mimo, że organizmy tych osób nie produkują antygentów i w związku z tym szczepionki nie są u nich skuteczne, przeciwko wirusom szczepią się ich rodziny. To chroni osobę z zaburzeniem odporności przed zakażeniem i powikłaniami i pozwala w miarę normalnie funkcjonować.

Dodatkowe składniki szczepionek, czyli największe kontrowersje

Ponieważ temat składników szczepionek wywołuje nadal wiele kontrowersji, poświęćmy mu teraz chwilę.

Jednym z dodatkowych składników szczepionki jest tiomersal, środek konserwujący, który chroni przed zanieczyszczeniem preparatu (bakteriami, grzybami). Tiomersal jest jednym ze związków rtęci, czyli ma w składzie rtęć, ale nią nie jest. I dodajmy: nie jest on toksyczny dla ludzi.

Natomiast metylortęć, której w szczepionkach się nie stosuje , ma szkodliwe działanie dla organizmu (w klarowny sposób wyjaśnia to autorka książki „Szczepionki(…)”: alkohol etylowy spożywany w odpowiedniej ilości jest bezpieczny dla człowieka, natomiast nawet mała dawka alkoholu metylowego może spowodować śmierć; etylortęć [tiomersal] naturalnie usuwana jest z organizmu).

Tiomersal (etylortęć, nie metylortęć!) stosowano jako środek dodatkowy w szczepionkach od lat 30. XX wieku. Obecnie jest prawie całkowicie wycofany, ponieważ szczepionki przechowywane są w opakowaniach jednorazowych, a nie, jak kiedyś, wielodawkowych, które służyły do zaszczepienia większej ilości osób i w związku z tym wymagało to użycia konserwującego środka do ochrony szczepionek nie wykorzystanych w danym momencie. Poza tym presja specjalistów i rodziców zaniepokojonych wzrastającą ilością zaburzeń u dzieci spowodowała wycofanie lub ograniczenie wykorzystywania etylortęci.

Warto wiedzieć, że w Polsce dwie szczepionki zawierają tiomersal: szczepionka przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi oraz szczepionka przeciwko błonicy i tężcowi (gdy nie można szczepić przeciwko krztuścowi).

Izabela Filc-Redlińska pokrótce opisuje w swojej książce sposób, w jaki produkuje się nowe szczepionki. Jest to bardzo żmudny, wieloletni projekt, pełen badań i dowodów na skuteczność danej szczepionki.

Jednoskładnikowe, wieloskładnikowe

Szukając informacji o szczepionkach, natknęłam się na informację, że tzw. szczepionka skojarzona (wieloskładnikowa) zawiera bardziej łagodną postać drobnoustrojów. Autorka wspomnianej książki relacjonuje wypowiedź wakcynologa, dr Ewy Augustynowicz: szczepionki skojarzone, np. przeciw krztuścowi nie zawierają, jak jednoskładnikowe, całych komórek krztuśca i rzadziej powodują dolegliwości związane z osłabieniem układu odpornościowego po szczepieniu. Szczepionki wieloskładnikowe są stosowane w naszym kraju od lat, np. od 1961 roku podaje się dzieciom szczepionkę przeciw błonicy, tężcowi i krztuścowi. Ponadto, szczepionki skojarzone mają w swym składzie zdecydowanie mniej substancji dodatkowych w porównaniu do szczepionek pojedynczych w kilku oddzielnych dawkach (substancje dodatkowe to m.in. cukry, aminokwasy, białka, ale też konserwanty o których pisałam wyżej).

Zapoznaj się z treścią ulotki…

Jeżeli dążymy do posiadania jak największej wiedzy o szczepionkach, warto zapoznać się z ulotką dołączoną do opakowania leku. W przypadku tzw. państwowych szczepień (bezpłatnych) nie przychodzimy do przychodni z zakupionym przez nas opakowaniem. Gdy ulotka nie jest dostępna, możemy przeczytać jej treść na stronie Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia. Zwracajmy uwagę na wskazania odnośnie stosowania danej szczepionki (np. jak wygląda schemat szczepień), przeciwwskazania, a także działania uboczne.

Czy to jest skuteczne?

Warto zwrócić uwagę na fakt, że szczepionki nie są nowym, niezbadanym po względem skuteczności wynalazkiem, jak twierdzi wiele osób. Już w 1800 roku przeprowadzono na masową skalę szczepienia przeciwko wirusowi ospy prawdziwej (obecnie, dzięki szczepionkom, nie występuje).

Autorka książki „Szczepionki. Nie daj się zwariować” przedstawia dane będące dowodem na skuteczność szczepień. Przykłady wprowadzenia szczepionek przeciwko: błonicy, polio, odrze, śwince, różyczce (przy tej chorobie rzadko występują powikłania, jednak w przypadku kobiet w ciąży wirus dostanie się do płodu, może spowodować bardzo poważne wady wrodzone), hib (pałeczka hemofilna typu b) jasno pokazują, iż niektóre choroby zakaźne są właściwie już nieobecne. Pozostałe choroby nie wywołują tak poważnych powikłań i hospitalizacji.

Według specjalistów za ten sukces odpowiadają szczepienia, ponieważ przez ostatnie kilkadziesiąt lat nie można mówić o dużych zmianach w zakresie higieny czy dostępie do czystej wody na terenie uprzemysłowionych krajów.

W kolejnym artykule zajmę się tematem związku pomiędzy szczepionkami i autyzmem. Sprawdzajcie naszego bloga i facebooka!

Korzystałam z:

Izabela Filc- Redlińska, Szczepionki. Nie daj się zwariować.

Offit, P. i in., Addressing Parents’ Concerns: Do Multiple Vaccines Overwhelm or Weaken the Infant’s Immune System?

http://pediatrics.aappublications.org/content/109/1/124.short

Zdjęcie: The Library of Congress via Foter.com / No known copyright restrictions

2 Comments

  1. Teorie teoriami, a dzieci chorych na autyzm jest co raz więcej. Dobry artykuł, który zdroworozsądkowo traktuje temat szczepionek.
    Słusznie, nie dajmy się zwariować.

  2. strona która mówiła prawdę zajęła się szerzeniem bzdur (oczywiscie zanim do tego doszło to została na jakiś czas zawieszona, podobnie jak w tej chwili strona stopnop.com.pl) i mitów pseudo=medycyny. Jak można wmawiać ludziom że rtęć nie jest toksyczna, że rtęć to nie rtęć….to co to k…a jest??? Dowodem na machlojki jest fakt że wprowadzono w Unii Europejskiej zakaz używania plomb rtęciowych u dzieci i kobiet w ciąży gdyż rtęć przenika do organizmu i go uszkadza, ciekawe jest to że reszta ludzi nie jest objęta tym zakazem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2018 Autonomia

Theme by Anders NorenUp ↑