Autonomia

Blog o autyzmie

Raun Kaufman, czyli człowiek który twierdzi, że wyzdrowiał z autyzmu

Od wizyty Rauna Kaufmana w Krakowie minął ponad miesiąc. Co pozostało w nas po spotkaniu z mężczyzną, który twierdzi, że wyzdrowiał z autyzmu?

Historię Rauna Kaufmana opowiadaną przez niego i jego rodziców można określić jako spektakularną, wręcz filmową. Notabene powstał film na temat rodziny Kaufmanów: „Son-Rise – A Miracle of Love”.

http://www.filmweb.pl/film/Son-Rise%3A+A+Miracle+of+Love-1979-113485

Raun Kaufman w wieku dwóch lat otrzymał diagnozę głębokiego autyzmu. Chłopiec nie posługiwał się mową, nie nawiązywał kontaktu wzrokowego. Rodzice otrzymali informację, że chłopiec wykazuje iloraz inteligencji poniżej 30. Obserwowano dużą ilość stereotypowych zachowań oraz autostymulacji. Mały Raun miał także być dzieckiem, które nigdy nie poprawi swojego funkcjonowania i trzeba będzie oddać go do specjalistycznego zakładu.

Kaufmanowie jednak zdecydowali się rozpocząć we własnym domu terapię, skoncentrowaną na synu i w ten sposób utworzyli autorski program „Son Rise”. Metoda ta polega przede wszystkim na dołączaniu do dzieci, podążaniu za nimi.

Trzy i pół roku zajęło rodzicom, jak sami mówią, wyleczenie chłopca z autyzmu. Od tego momentu Raun rozwijał się prawidłowo, prowadząc normalne życie. Mężczyzna ukończył studia na Brown University, jest wykładowcą, pisarzem, prezesem Autism Treatment Center of America, które propaguje Metodę Son-Rise.

Postaram się przedstawić trzy perspektywy odbiorców spotkania z Kaufmanem.

Raun Kaufman w oczach specjalistów pracujących metodą Son-Rise

W Polsce metoda Son – Rise nazywana jest często Metodą Opcji. Najwięcej informacji na jej temat w języku polskim znajdziemy na stronie Fundacji Być Bliżej Siebie. http://bycblizejsiebie.pl/

Kaufman był dla terapeutów pracujących tą metodą żywym dowodem na to, że oddziaływania, które podejmują na co dzień w stosunku do swoich podopiecznych, mają głęboki sens.

Opowiadając o tym, jak mocno był zaburzony, dawał nadzieję, że nawet największe trudności są do przezwyciężenia, jeśli włoży się wiele wysiłku w swoją pracę.

Według mnie dał także pewność terapeutom pracującym metodą Son – Rise, że inne terapie są nieskuteczne i zapobiegają ujawnieniu się pełnego potencjału dziecka. Żartując z elementów innych metod (np. wzmacniania pozytywnych zachowań, odwracania uwagi w momencie autostymulowania się) umocnił w nich przekonanie, że pewna grupa specjalistów się może się mylić w podejściu do terapii autyzmu.

Raun Kaufman w oczach rodziców osób z ASD

Niezależnie od tego, jaką terapię wybrali zgromadzeni podczas spotkania rodzice, wszyscy otrzymali od Kaufmana, moim zdaniem, potężną dawkę nadziei.

Krytykował też specjalistów, którzy zabierają nadzieję. Podał przykład swoich rodziców, którym zabrano wiarę w to, że ich syn może dokonać postępów. Całkowicie się tutaj z Kaufmanem zgadzam. Specjalista ma za zadanie przekazać diagnozę, wraz z informacjami na temat spektrum autyzmu, jednak nie ma prawa, ani nie ma wiedzy, by określić (po jednej, czy dwóch obserwacjach) rokowań, a także poziomu inteligencji.

Przypuszczam, że gdy Raun Kaufman był diagnozowany (w 1975) wiedza na temat autyzmu, nawet wśród psychiatrów, psychologów, czy pedagogów, była niewielka i opierała się na przypadkach dzieci głęboko zaburzonych. Zapewne brakowało informacji, skal diagnostycznych, studium przypadków. Na podstawie posiadanych wiadomości udzielano rodzicom druzgocących wieści. Warto zdać sobie z tego sprawę w kontekście historii Kaufmanów.

Rodzice zgromadzani w Krakowie usłyszeli, że niezależnie od wieku dziecka, warto zastosować tę metodę i obserwować jej niezwykłe skutki. Czy rzeczywiście, na przykład rodzic nastolatka z głęboką postacią autyzmu może oczekiwać wyzdrowienia swojego dziecka?

Kaufman przestrzega przed zabieraniem nadziei rodzicom. Jednak, czy można przekazywać im fałszywą nadzieję na wyzdrowienie dziecka, zwłaszcza po wielu latach mało skutecznej terapii?

Na koniec zwrócę uwagę na kwestię dotyczącą tytułu. Tytuł filmu na temat Kaufmanów, jak wspominałam, brzmi: Son- Rise: A Miracle of Love (Son- Rise: Cud miłości). Tytuł książki Kaufmanów to: Son- Rise: The Miracle Continues (Son Rise: Uwierzyć w cud). Jaką informację niosą takie tytuły rodzicom? Czy rodzice, którzy wierzą w wyzdrowienie i okazują dziecku miłość są w stanie wyleczyć je z autyzmu?

Raun Kaufman w oczach specjalistów pracujących innymi metodami

To, co wysunęło się na pierwszy plan podczas obserwacji Rauna Kaufmana w trakcie wykładu, to jego niewątpliwe umiejętności oratorskie. Nie można było doszukać się jakichkolwiek trudności w posługiwaniu się językiem, wyrazem twarzy, gestami, jakie zauważamy nawet u bardzo dobrze funkcjonujących osób z ASD. Brakowało niuansów, które charakteryzują osoby ze spektrum autyzmu będące bardzo blisko bieguna ludzi neurotypowych.

Śledząc uważnie wystąpienie Kaufmana zwróciłam uwagę na jego zaplanowany charakter, adekwatne zastosowanie żartów, używanie polskich słów, by zjednać sobie publiczność, wplatanie krótkich i zabawnych historii, których tak bardzo lubimy słuchać, przyjacielski stosunek do widza, ilustrowanie słów odpowiednimi gestami, ruchami ciała i wiele, wiele innych. Jego wykład spełniał chyba wszystkie kryteria świetnie skrojonej przemowy. Oczywiście jest to zaleta, jednak ja odczuwałam to jako misternie zaprojektowany przekaz informacji, który miał przekonać słuchaczy do pewnej tezy.

By oddać honor mówcy, chciałabym podkreślić, że z wykładu Kaufmana przebijał ogromny szacunek do osób z ASD, próba ich zrozumienia i częstszego podążania za ich wyborami, zainteresowaniami, pragnieniami. Pracując metodą rozwojową, zdarza nam się zapominać na co dzień o dawaniu dziecku większej przestrzeni.

Kaufman opowiedział nam, że w Polsce także są dzieci, które wyzdrowiały z autyzmu. Bardzo bym chciała je poznać, porozmawiać z nimi, dowiedzieć się, jak odbierają swój udział w tej terapii.

Jeden moment był jednak dla mnie zaskakujący, gdyż nie spodziewałam się, iż amerykański gość przyzna, że ta terapia nie jest adekwatna dla wszystkich osób. Niestety nie rozwinął tego wątku, nie było również czasu na pytania po wykładzie. Które osoby ze spektrum nie są w stanie odnieść takiego sukcesu jak Kaufman?

Szukając dowodów naukowych potwierdzających skuteczność metody, dotrzemy do witryny internetowej centrum prowadzonego przez Kaufmana. Znajduje się tam jeden (!) wynik badania, w którym wzięło udział 6 dzieci. Zaobserwowano poprawę w zakresie umiejętności społecznych i komunikacyjnych.

http://www.autismtreatmentcenter.org//LandingPages/study.html

Na koniec

Zapewne moje spojrzenie na przemowę „pierwszego dziecka Son- Rise” nie jest obiektywne. Jednakże przyznaję, że Kaufman zarówno rodzicom, jak i specjalistom otworzył oczy na potrzeby dziecka i jego pragnienia. Czy tą nadzieję, którą nam przekazał, będziemy w stanie przekuć w coś dobrego?

Zdjęcie: Wikipedia

5 Comments

  1. Martwi mnie trochę dawanie nadziei związanej z metodą opcji.tak jak napisałas brak badań potwierdzających jej skuteczność przy jednoczesnym sporym zainteresowaniu robi więcej szkody niż pożytku. Nie kwestionuje świetnego funkcjonowania Kaufmana ale nie wolno robić “metody terapeutycznej”opierając się jedynie na chwytliwym slowie:wyzdrowienie

    • Magdalena Wójcik

      29 czerwca 2016 at 21:30

      Osobiście zgadzam się z Kaufmanem, że nadziei zabierać nam nie wolno. Często dzięki niej rodzice codziennie podejmują trud wychowania i terapii dziecka ze spektrum autyzmu. Tylko czy można obdarzać rodziców fałszywą nadzieją? Z pewnością są dzieci (i sam Kaufman to przyznał), które nie “wyzdrowiały”. Dlaczego? Czym się charakteryzują te osoby?
      Spotkałam się w swojej pracy z osobami, które zrobiły ogromny postęp i obecnie trudno zauważyć trudności, które wykazywały w momencie stawiania diagnozy ASD. Niekiedy obserwujemy np. subtelne oznaki nierozumienia niektórych sytuacji społecznych, trudności językowe. Są też dzieci, u których trudno cokolwiek niepokojącego zauważyć. Niezwykle cieszą nas takie sytuacje. Jednakże otwartym pozostaje pytanie czy diagnoza była prawidłowa, czy dziecko pod wpływem stresującej sytuacji nie będzie w przyszłości potrzebowało pomocy etc.
      Dziękujemy za komentarz! 🙂

  2. Przeczytałam Wasz post i z wieloma rzeczami się zgadzam ale też kilka kwestii jakoś mi spokoju nie daje więc postanowiłam napisać. Uczestniczyłam zarówno w wykładzie na temat książki jak i dwudniowych warsztatach w Warszawie. Odbiór obu tych spotkań był nieco inny ale tez inny był w zasadzie ich cel. Wykład miał na celu promocję i sprzedaż książki więc zawierał w sobie pewne chwyty marketingowe mające na celu przekonanie słuchaczy. Warsztaty zdecydowanie bardziej były nastawione na przekazywanue wiedzy. Oczywiście robił to na swój uroczy amerykański sposób ale było to bardzo spójne i wiarygodne. Największą częścią warsztatów była praca z rodzicami na temat ich postrzegania własnego dziecka oraz omawianie konkretnych trudnych zachowań. Nad każdym przypadkiem się pochylał i podsuwał pomysły do pracy. Niejednokrotnie naprawdę zaskakujące a jednocześnie proste. To co mnie zaskoczyło najbardziej to to, że nie traktował stosowania metody w kategoriach wszystko albo nic. Jego zdaniem nawet godzina dziennie pracy w myśl metody przyniesie dziecku korzyści i warto ten trud podjąć. Ja wyszłam z obu spotkań pod dużym wrażeniem ogromu wiedzy Rauna oraz jego sposobu przekazywania jej. Widać w tym było prawdziwe pochylenie się nad danym problemem i chęć wymiernej pomocy. Mi dał znacznie więcej niż tylko nadzieję.

    • Magdalena Wójcik

      29 czerwca 2016 at 21:20

      Przyznam, że ja nie uczestniczyłam w wykładach prowadzonych przez Rauna Kaufmana, dlatego swój artykuł oparłam jedynie na dwugodzinnym wykładzie. Zapewne warsztaty miały inny charakter, mniej komercyjny i bardziej merytoryczny.
      Dobrze usłyszeć, że metoda Kaufmana nie wymaga według niego rezygnacji z innych oddziaływań, dlatego że w pracy spotykam się z takim założeniem (rodzice przestają chodzić na zajęcia z WWRD, zabierają dziecko z przedszkola terapeutycznego itp.). Zastanawiam się tylko czy nie wynika to z faktu, że w Polsce metoda ta jest zmodyfikowana i nie opiera się ściśle na założeniach Autism Treatment Center of America.
      Nie zaprzeczam, że Raun Kaufman pokazał się nam jako osoba pełna zrozumienia, ogromnej wrażliwości i bardzo zaangażowana w działanie na rzecz osób z ASD. Jako terapeuta oczekiwałabym jeszcze danych potwierdzających skuteczność tej metody oraz informacji, jakie predyspozycje musi posiadać osoba ze spektrum autyzmu by dokonać progresu, o którym mówi Kaufman. Uważam, że rodzicom rozpoczynającym zajęcia tą metodą (zakładającą wyzdrowienie- “recovery”) powinno udzielać się takiej informacji.
      Edyta, dziękujemy za Twój komentarz i zainteresowanie tą tematyką:) Pozdrawiamy!

  3. Szarlatan i tyle

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2019 Autonomia

Theme by Anders NorenUp ↑