W jednym z ostatnich wpisów, który znajdziecie tutaj, poruszone zostały najważniejsze informacje dotyczące szczepień. W dzisiejszym artykule chciałabym zgłębić związek pomiędzy szczepionkami i autyzmem.

Od kilkunastu lat trwa burzliwa dyskusja między zwolennikami i przeciwnikami szczepienia dzieci. Internet pełen jest informacji popierających oba stanowiska. Jeżeli będziemy szukać danych potwierdzających tezę, że szczepionki wywołują autyzm, odnajdziemy mnóstwo stron i doniesień z badań, które z pewnością utwierdzą nas w przekonaniu, że śmiało możemy winić szczepionki za wystąpienie objawów ASD. Natomiast jeśli zagłębimy się w rejony stron i blogów prowadzonych przez zwolenników szczepień, dostarczone nam zostaną silne podstawy do wiary w sensowność szczepienia dzieci.

Postaram się pokrótce naświetlić źródło kontrowersji wokół szczepionek i ich związku z autyzmem.

Odnosząc się do konfliktu wokół szczepionek i autyzmu, tak naprawdę większość z nas mówi o MMR (ang. measles- mumps- rubella), czyli skojarzoną szczepionkę przeciwko odrze, śwince i różyczce.

Zacznijmy od początku

Historia wspomnianego sporu rozpoczyna się w 1998 roku od badań Andrew Wakefielda opublikowanych w prestiżowym czasopiśmie „The Lancet” na temat związku między podaniem szczepionki MMR i wystąpieniem objawów autyzmu oraz chorób jelit. Doktor Wakefield przeprowadził badanie, w którym udział wzięło 12 dzieci. Ośmioro z nich otrzymało diagnozę przewlekłych stanów zapalnych jelit oraz zaburzeń rozwojowych. Badacze twierdzili, że istnieje związek między tym stanem chorobowym a wirusem odry zawartym w podanej dzieciom szczepionce (pokrótce hipoteza brzmiała tak: wirus utrzymuje się w przewodzie pokarmowym, powoduje jego zapalenie, a następnie przepuszcza do krwi związki uszkadzające mózg i wywołujące zaburzenia autystyczne).

Badaniom Wakefielda zarzucano wiele manipulacji (u niektórych dzieci trudności rozwojowe występowały już przed badaniem, u części dzieci biorących udział w tym badaniu nie rozpoznano nigdy autyzmu, mimo że Wakefield zakwalifikował je jako dzieci mające diagnozę autyzmu etc.). Nierzetelnie przeprowadzone badanie to niejedyne zarzuty postawione Wakefield’owi. Doktorowi zarzucono m.in. założenie firmy, która miała zarabiać poprzez produkcję testów wykrywających zespół opisany w omawianym artykule. Dodatkowo, doktor uzyskał wynagrodzenie od prawnika reprezentującego organizację skupiającą rodziców mających na celu pozwanie firm farmaceutycznych o rekompensatę za powikłania po szczepieniach.

Dr Jacek Mrukowicz, wiceszef Polskiego Towarzystwa Wakcynologii stwierdza, że nigdy żadna inna grupa badaczy nie potwierdziła doniesień Wakefielda.

General Medical Council (Brytyjska Komisja Medyczna) uznała Wakefielda jako winnego nieuczciwości, nieetycznego postępowania. Usunięto go także z rejestru lekarzy. Stało się to po ukończeniu kilkuletniego dziennikarskiego śledztwa prowadzonego przez Briana Deera.

Inna wersja

Teraz czas na drugą stronę medalu, czyli wersja osób, które twierdzą, że rzekome oszustwo Wakefielda zostało tak naprawdę wymyślone przez jego przeciwników, a raport Brytyjskiej Komisji Medycznej badającej tę sprawę uznać należy za stronniczy i pełen błędów. Zwraca się uwagę na fakt, że uniewinniono profesora J. Walker- Smitha, który był współautorem omawianej pracy w „The Lancet”. Przywrócono mu także prawo wykonywania zawodu lekarza.

Brian Deer, który opisał nieprawidłowości w badaniach Wakefielda, przez przeciwników szczepionek jest uznawany za nierzetelnego dziennikarza sponsorowanego przez firmy farmaceutyczne, które za wszelką cenę pragną dowieść braku związku między szczepieniami a autyzmem.

Natomiast zwolennicy Briana Deera podkreślają, że jest jednym z najbardziej utytułowanych dziennikarzy śledczych specjalizujących się w tematyce medycyny oraz wykazywania oszustw firm farmaceutycznych.

Zostawmy jednak na boku historię dr Wakefielda i śledztwa Briana Deera.

Wycofać MMR?

Warto zwrócić uwagę na fakt, że wycofywanie się ze stosowania szczepionki MMR nie przyniosło zmniejszenia przypadków występowania autyzmu. W Japonii w 1993 przestano podawać dzieciom szczepionkę MMR (spowodowane było to obawą, że jeden ze składników szczepionki przeciwko śwince może wywoływać zapalenie opon mózgowych; w Polsce ten konkretny szczep świnki też został wycofany w 2002 roku, obecnie stosuje się bezpieczniejszą szczepionkę). Grupa naukowców zbadała rozwój 31 000 dzieci urodzonych w latach 1988-1996 w jednym z dystryktów w Japonii. Wniosek badań na tak dużej grupie był jednoznaczny: mimo wycofania szczepionki MMR liczba potwierdzonych przypadków autyzmu u badanych dzieci rosła.

Dodajmy w tym miejscu, że MMR jest szczepionką żywą, więc nie zawiera konserwantu, jakim jest tiomersal (czyli związku rtęci, który część rodziców oskarżała o wywoływanie autyzmu).

Co na to badania?

Metaanaliza (synteza wyników z wielu badań) dokonana przez badaczy z Uniwersytetu Sydney biorąca pod uwagę 1 256 407 dzieci nie wykazała związku między podawaniem szczepionki MMR a wystąpieniem autyzmu lub innych zaburzeń ze spektrum autyzmu. Nie znaleziono związku między występowaniem ASD a żywymi szczepionkami, jak i dodatkowymi składnikami (tutaj pisałam o składnikach szczepionek ) – takimi, jak tiomersal lub rtęć (w starszych szczepionkach).
Należy zwrócić uwagę, że jest to praca przeglądowa, nie wykonano badań, tylko zanalizowano wyniki innych, jednakże liczba dzieci, które wzięto pod uwagę, jest imponująca (tutaj link: https://autismoevaccini.files.wordpress.com/2014/05/vaccines-are-not-associated-with-autism.pdf).

Jeszcze jedno badanie dotyczyło grupy 95 000 dzieci mających starsze rodzeństwo. Badacze podsumowują swoją analizę w ten sposób: podanie szczepionki MMR nie było powiązane z podwyższonym ryzykiem występowania ASD (ryzyko rozumiane jest w ten sposób, iż dziecko zostało zarejestrowane w bazie pod kątem ASD i odbyły się minimum dwie wizyty). Nie zaobserwowano takiego związku niezależnie od tego, czy starsze rodzeństwo badanych dzieci miało autyzm czy nie. Te wyniki wskazują na brak powiązania między szczepieniem MMR a wystąpieniem objawów autyzmu – również u dzieci mających rodzeństwo z ASD, czyli będących w grupie ryzyka (prawdopodobieństwo, że dziecko mające starsze rodzeństwo z ASD otrzyma również diagnozę ASD wynosiło w tym badaniu 6,9%, podczas gdy ogólne ryzyko posiadania ASD w tej grupie było równe 1,04%, co wskazuje na to, że geny są jednym z czynników wystąpienia autyzmu).

Badanie to pokazało też, że ASD pojawia się u dzieci, którym nie podano szczepionki przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR).

W Polsce także badano związek między podaniem szczepionki MMR a autyzmem. Dr Dorota Mrożek- Budzyn z Uniwersytetu Jagiellońskiego w swojej pracy analizującej badania wykonane w różnych krajach i w różnym czasie wykazała, że nie istnieje związek szczepień MMR a wystąpieniem autyzmu lub chorób takich jak cukrzyca, astma, stwardnienie rozsiane. Jej własne badania, na pół tysiącu krakowskich dzieci wskazują na brak związku pomiędzy szczepieniami przeciwko odrze oraz szczepionce przeciwko odrze, śwince, różyczce a stwierdzeniem wyższego ryzyka zaburzeń rozwojowych.

Inne polskie badanie autorstwa dr Doroty Sienkiewicz i prof. Wojciecha Kułaka z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku analizowało prace wskazujące, że szczepienia mogą mieć szkodliwe efekty:  częstsze problemy zdrowotne u dzieci, w tym powikłania neurologiczne, a także że szczepionka MMR może mieć związek z pojawieniem się autyzmu. Jednak doktor Jacek Mrukowicz zarzuca badaczom manipulację faktami, a dziennikarz Marcin Rotkiewicz wskazuje, że artykuł ten ukazał się w białostockim periodyku „Progress in Health Sciences”, którego wiceszefem jest autor artykułu – prof. Wojciech Kułak (redaktor naczelną czasopisma jest natomiast prof. Elżbieta Krajewska-Kułak, prywatnie żona prof. Kułaka).

Szczepionka jako czynnik spustowy

Warto poruszyć tezę, którą przedstawia dr Wroniszewski, prezes i założyciel Fundacji SYNAPSIS zajmującej się diagnozą i terapią osób z autyzmem. Szczepienia według niego mogą być czynnikiem spustowym, a nie wyzwalającym pojawienie się objawów ASD. Podanie szczepionki, może zgodnie z tą hipotezą, przyspieszyć ujawnienie się trudności z zakresu spektrum autyzmu.

Autyzm jest zaburzeniem, które nie ma jednej przyczyny (tutaj pisałam o przyczynach autyzmu). Z badań nad rodzinami wiemy, że jednym z czynników są uwarunkowania genetyczne (istnieje wyższe prawdopodobieństwo wystąpienia ASD u dziecka, którego rodzeństwo ma zaburzenia ze spektrum). Poza czynnikami genetycznymi, mówi się także o nieprawidłowościach pojawiających się w życiu płodowym, podczas porodu, o infekcjach, na które zapadają dzieci. Obecnie rodzi się coraz więcej wcześniaków, które według badań są trzykrotnie bardziej narażone na wystąpienie ASD (tu artykuł).

W przypadku dzieci mających określone predyspozycje, szczepionka według dr Wroniszewskiego, może ujawnić objawy trudności rozwojowych. Rodzice często postrzegają szczepienie jako przyczynę i trudno im się dziwić, jednak szczepionka mogła jedynie przyspieszyć wystąpienie objawów ASD.

Podobny czas podania MMR i wystąpienia objawów autyzmu?

Naukowcy widzą pewien związek między szczepionką MMR a wystąpieniem autyzmu u dziecka. Jest to podobny wiek dziecka: dzieci szczepi się przeciwko śwince, odrze i różyczce po 13 miesiącu. To moment, w którym często pojawiają się objawy zaburzeń ze spektrum autyzmu. Możliwe, że niesłusznie zauważamy pomiędzy dwoma zdarzeniami związek, który rzeczywiście nie istnieje.

Doktor Wroniszewski twierdzi: „W naszej poradni mamy kilkoro dzieci, u których, zgodnie z relacją rodziców, w okresie bezpośrednio po podaniu szczepionki MMszR nastąpił wyraźny regres rozwoju i ujawnienie się objawów autyzmu dziecięcego, ale jest to promil przypadków”.*

Według prezesa Fundacji SYNAPSIS, jeżeli regres w rozwoju dziecka następuje, nie dobę lub tydzień po szczepieniu, ale po dłuższym czasie, bardzo wątpliwym wyjaśnieniem staje się możliwość, że szczepionka była czynnikiem spustowym i że można się tu doszukiwać związku przyczynowo- skutkowego.

Na koniec trzy refleksje

  • Kalendarz szczepień nie jest sztywnym, narzuconym dokumentem nakazującym nam szczepienia w danym momencie życia dziecka. Moim zdaniem, jeżeli dziecko ma trudności rozwojowe, jeżeli ma obciążony wywiad okołoporodowy, jeżeli starsze rodzeństwo ma ASD (choć z przytoczonych wyżej badań wynika, że nie ma to znaczenia), warto pytać różnych lekarzy o te wyjątkowo istotne czynniki i wspólnie zastanowić się nad opóźnieniem podania niektórych szczepień.
  • Oczywiście warto też mówić głośno o polityce koncernów farmaceutycznych, które dbają aby w tej sprawie zachować status quo i które czerpią ogromne zyski ze sprzedaży szczepionek.
  • Przytaczam słowa Jana Stradowskiego, dziennikarza naukowego, ojca trzech chłopców mających autyzm: „Łatwiej zrozumieć jedną przyczynę, jaką jest działanie szczepionki, niż pogodzić się z przypadkowym, w dodatku tak złożonym mechanizmem. Jednak w medycynie często trudno o wskazanie jednego <<winnego>> czynnika. Tak właśnie jest z autyzmem”.**

Wszystkie cytaty oznaczone * pochodzą z książki: Izabeli Filc- Redlińskiej, Szczepionki. Nie daj się zwariować. Wydawnictwo Otwarte. 2016.

Oprócz wyżej wymienionej książki, korzystałam też z:

  • Anjali, A. et al. Autism Occurrence by MMR Vaccine Status Among US Children With Older Siblings With and Without Autism. Journal of the American Medical Association, 2005.
  • Honda, H. et al. No effect of MMR withdrawal on the incidence of autism: a total population study. Journal of Child Psychology & Psychiatry & Allied Disciplines, 2005.
  • Kuzniewicz, M. et al. Prevalence and Neonatal Factors Associated with Autism Spectrum Disorders in Preterm Infants. The Journal of Pediatrics, 2012.
  • Mrożek-Budzyn D. Wpływ szczepień skojarzoną szczepionką przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR) na rozwój psychomotoryczny i umysłowy oraz występowania zaburzeń zachowania u dzieci. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków, 2010.
  • Sienkiewicz D. et al. Neurologic adverse events following vaccination. Progess Health Science, 2012.

Zdjęcie: Historic Barking and Dagenham via Foter.com / CC BY-NC-ND